Jak już się skapowałeś czytelniku, mam w poważaniu pisownię, tradycyjną formę przekazu i podążanie nurtem głównym. Moim celem głównym jest być wiecznie szczęśliwym prosiem, i dąże do niego z uporem żuczka gnojniczka. Stworzenie, kontynuowanie i upieranie się, że to co piszę to prawda to jego część, ale samo w sobie jest tylko jednym z pomniejszych celów składających się na Boską czynność. Popełniłem tu herezję i stąd mnie czeka piekiełko, ale wszystko co tworzymy jest naszym dziełem czyli ideą, tezą. " Matka to imię Boga w oczach dziecka". Całkiem trafny cytat ze starego już filmu. Teraz będę objaśniał moje pokrętne teorie, gotujesz obiad. Czyli coś tworzysz. Patrząc z perspektywy Bóg, kreator, twórca jesteś Bogiem. Co prawda potrawy jedynie, ale od czegoś trzeba zacząć. Zostawiając to samo jedzenie na patelni załóżmy na 3 dni, tworzymy już wszechświat dla mikroorganizmów. Wow, wszechświat, to już coś. I taki jednokomórkowiec wynikiem twego zaniedbania jest Ci winny pokłon i pomnik. Jesteś kreatorem. Jak to wszystko ma się do celu głównego, ano ma się. Ustalając takowy (cel) kładziesz podwaliny dla stworzenia alternatywnej rzeczywistości, w której twoja myśl jest iskrą, a działanie bezyną. Alternatywna rzeczywistość, znowu nie po naszemu. Kiedy wpadnie Ci pomysł do łba, zaczynasz go układać w uporządkowane myśli. Myśl stwarza pożądanie osiągnięcia tego, co jest istotą tej myśli, o ile myśl i jej pożądanie nie kłóci się z innymi zasadami moralnymi, osobistymi i społecznymi. Stworzony myślotwór żyje, działa, jest. Dlatego warto nie skupiać się na negatywnych myślach, stworzysz i ciężko potem uśmiercić. Tworzymy więc obraz wirtualny-myślowy naszego celu. Żeby to ogarnąć najprościej zajechać przykładem. Będę uprawiał regularnie sport, egoistycznie, ale na moje potrzeby luz. I teraz pierwsze i pewnie ostatnie ćwiczenie, karteczka, długopisik, ochota. Cel mamy ( ja długo tylko do tego dochodziłem) i sobie piszemy w rubryczce: gdzie aktualnie jestem ( kanapa, chips, TV) w drugiej co najmniejszego mogę zrobić, żeby zbliżyć się do celu głównego, i w trzecim czym jest ten cel. Czyli, wiem gdzie jestem, wiem co powinienem i wiem dlaczego jeszcze mnie tam nie ma. Jak zrozumiałeś sens, to jesteś bliżej niż myślisz, ale dalej niż byś chciał. Jeśli obierzesz za cel bycie szczęśliwym, co ja uważam za wystarczający chociażby dlatego, że jest przeciwstawieniem do podejścia kościoła katolickiego, żeby moglo mnie to uszczęśliwić. Możesz przystąpić do urzeczywistnienia. No cele główne mogą być i powinny być różne. Czyli od dłuższego przyrodzenia, poprzez million dolców jesteśmy w domu. Cel jest, motywacja powinna być, skoro to cel życia. Realizacja. Zacznę od razu.
Głupi jesteś jak myślisz, że to takie proste. Uporałeś się z nałogami, myślisz że grzechy to tylko grzeszni, masz cel i motywację. Huja, jak zwykł krzyczeć mój 2 letni brat widząc " Ben hura ". Świadomość i podświadomość. Zakładam, że wiesz o czym piszę i tylko napomknę, świadomie skupiasz się nad problemem, nieświadomie wałkujesz go aż się zakończy. I najprościej tłumacząc jeśli uda Ci się świadomie przekonać podświadomość że to słońce, to księżyc, jesteś w domu. Nie mówię tu żeby sobie kit wciskać, ale dla wielu z nas to jest kit. Jak kurka wytłumaczyć sobie, że mogę znieść jajko jak wiem że nie mogę. I tu pułapeczka brzmi, postaw sobie taki cel żeby świadomość była w stanie przekonać podświadomość, że to co twierdzisz to prawda. Pojęcie prawdy już kilkulatek zna, więc dorosły, ambitny sobie poradzi z tym zagadnieniem. Abstrahując od faktu, że człowiek ( również zwierzę) potrafi sobie wmówić, przekonać innych i obstawać przy swoich absurdalnych racjach, w zasadzie każdy potrzebuje poparcia w faktach jakie jest w stanie przyswoić. Czyli ziemia jest okrągła, fakt który przekona każdego... Ta, ale że stoi na żółwiach, słoniach i jest dyskiem, trafi do części. I wracamy do stwierdzenia, że wszyscy mają rację. Musisz cel oprzeć na przekonaniu, fundamencie, że tak jest. Obierając cel, million dolców... Żyjesz w mieście, gdzie średnia to wino na głowę i paczka petów, wierzysz że tylko inwestycja w totka zmieni twój los., jesteś pogrzebany w pułapce podświadomości i świadomości jednocześnie. Obierając cel/ plan na chęci już poszedłeś o krok dalej, ale dalej nie za daleko. Oprócz bezwzględnej, nieomylnej świadomości że wiesz co robisz i żądasz tego co potrzebujesz, wiedzieć musisz z jakich narzędzi musisz skorzystać.
poniedziałek, 29 września 2014
piątek, 26 września 2014
Siedem grzechow glownych
Jako że po kilku przychylnych i masie nieprzychylnych komentarzy, powinienem zaprzestać procederu zwanego blogowaniem, ale na złość babci, odmrożę sobie uszy. Opisałem, we względnie streszczonej wersji, nałogi a teraz przejdźmy do siedmiu grzechów głównych. Co ciekawe dla tych, co kościół katolicki uważają za jedyny i właściwy, owe siedem nie jest wymienione w biblii. Zapewne każdy katolik przeczytał stary i nowy testament to i wie, a informację tą umieszczam dla heretykow, innowierców i tych co ich to wcześniej obeszło. Siedem grzechów zostało spisanych okolo 370 roku po Chrystusie (obierając jego obecność na tym padole łez za pewnik), przez człowieka którego tożsamość jest ogólnie nieznana, ale kościół katolicki przytulił jego prace. Widzę, że rozpisuję się za bardzo na tematy religijne, ale uwierz odbiorco, ma to cel. Dobra, jedziemy, mój ulubiony grzech pierwszy.... Stop, nie wyjaśniłem po co te dywagacje.. ponieważ jeśli któryś z nich trawi twe trzewia, to pewny być możesz, że biznes twój polegnie. ..
Pierwszy: pycha.
świetny on jest, samouwielbienie, jak ja głęboko się tarzam w tym bajorku, w sumie jakby ludzie w całości byli pyszni, wiele by to ułatwiło, ale niestety / stety różni jesteśmy. W czym ten szatana ulubiony grzech przeszkadza? W niczym, ale to moje prywatne zdanie, a narcyzem jestem. Każdy przywódca, lider musi mieć ten pierwiastek żeby nim być, ale pamiętać trzeba, że wraz z rolą lidera wiąże się wielka odpowiedzialność. Kochaj siebie na równi z bliźnim, nie myśl że jesteś od innych lepszy. Możesz być np w bierki, ale to nie czyni cię lepszym. Kochaj bliźniego jak siebie samego, mówi jedno z ważniejszych przykazań, i tego sie trzymajmy.
Kolejny z ukochanych grzechów.. Chciwość. Tu trzeba pewne rzeczy sprostować. Nie ma nic złego w posiadaniu dużej ilości gotówki, ale jeśli zdobywanie i posiadanie jej jest celem nadrzędnym, to mamy problem. Pomyśl jak by to bylo nie mając nic, i potem pomyśl jak jest mieć wszystko czego zapragniesz. Zaskakująco nic z tego nie jesteś w stanie zwizualizować. Chciwy pan kończy sam, jak mówi porzekadlo, które właśnie wymyśliłem. Lepiej być biedakiem w krainie bogaczy, niż bogaczem w krainie biedaków.
Nieczystość. Fajna sprawa, łatwo popaść; raz jajek nie umyjesz i grzeszysz. Seryjnie, kiedy człowiek staje się nieczysty? Pomijając higienę osobistą, zawsze kiedy zgrzeszy. Pod to mozna podciągnąć w zasadzie wszystko. Co ma to wspólnego z biznesem? Wiele. Czystość moralna odgrywa tu istotną rolę, pomyśl czy kupiłbyś nawet kilo gwoździ od kogoś, kto twoim subiektywnym zdaniem jest nieczysty moralnie? Odpowiedź jest prosta... Tak, kupiłbyś, o ile jest to jedyny sprzedawca gwoździ w okolicy. Hmm.. Kto używa takich zwrotów " nieczysty moralnie". Po prostu jeśli uważasz gościa za matoła, to ograniczasz świadomie i nieświadomie wszelkie z nim kontakty. Jednak to, że o kimś masz odmienne zdanie, nie musi świadczyć, że osobnik ten jest moralnie niepoprawny, wyznacznikiem moralności niestety jest społeczeństwo. Jeśli ono uzna lub przymyka oko na zachowanie ogólnie uznawane za niemoralne, staje się ono moralnym, ale też pamiętac należy że np to co może ksiądz, piekarzowi już nie ujdzie na sucho.
Zazdrość. Bardzo polski grzech. Podobała mi się modlitwa z filmu " dzień świra ". Polecam. Nie opłaca się zazdrościć, zazdrość zżera od środka i w zasadzie oprócz niszczenia nic nie robi. Rzadko zazdrość popycha do czynów pozytywnych. Właśnie mi droga przyjaciółka zarzuciła, że piszę coś, co do czego sam się nie stosuje. Droga niewiasto, wbrew pozorom się stosuję, a treści te, to rodzaj poukładania właśnie drogi. Zazdrość to też mój grzech, ale kontroluję go jak pozostałe. Grzeszenie to część ludzkiej natury i nie maczając ręki w tej czarze goryczy, nie możesz osiągnąć ewerestu swoich marzeń. Jak yin i yang opisuje istotę dwóch przeciwstawnych pierwiastków, tak musisz zgrzeszyć, żeby poznać rożnice pomiędzy dobrem i złem. Ale odszedłem od tematu.
Łakomstwo - to opisane przy ostanim wpisie o nałogach. Więc się powtarzać nie będę. Jedz i pij jak człowiek, nie świnia i będzie ok, świni też nie jedz. Tyle.
Gniew. Pisząc ten artykuł uświadamiam sobie jak słaby jestem. Nałogi przerobiłem w całości dogłębnie i zapamiętale. Grzechy to w zasadzie historia mego życia. Gniew to grzech każdego niecierpliwego, narwanego i rozczarowanego osobnika płci obojga. Stoisz w korku i wyklinasz na wszystko, życie jest ciężkie, żona wkurza, chcesz pochodzić na chandrę w deszczu, a tu kurwa nie pada, wiele rzeczy może cię wyprowadzić z równowagi. To właśnie pożywka dla negatywnych emocji, gniewu, frustracji itp. Spokój cechuje ludzi osiągających swoje cele. Gniew to emocja i jak każda może być kontrolowana, nie pozwól jej zawładnąć chwilą, ponieważ często prowadzi to do nieowracalnego.
Haha i mamy lenistwo - skoro tutaj dotrwałeś, znaczy nie trzeba o tym pisać za dużo. Jesteś leniwy - osiągniesz odciski na dupie od siedzenia na kanapie. Sukces to dla Ciebie słowo.. Tylko.
W kolejnym odcinku moich wypocin zaatakujemy w końcu cel główny. Oczywiście o ile już odbyłeś odwyk alkoholowy, kokainowy i biegasz tylko jak masz ochotę.
Pierwszy: pycha.
świetny on jest, samouwielbienie, jak ja głęboko się tarzam w tym bajorku, w sumie jakby ludzie w całości byli pyszni, wiele by to ułatwiło, ale niestety / stety różni jesteśmy. W czym ten szatana ulubiony grzech przeszkadza? W niczym, ale to moje prywatne zdanie, a narcyzem jestem. Każdy przywódca, lider musi mieć ten pierwiastek żeby nim być, ale pamiętać trzeba, że wraz z rolą lidera wiąże się wielka odpowiedzialność. Kochaj siebie na równi z bliźnim, nie myśl że jesteś od innych lepszy. Możesz być np w bierki, ale to nie czyni cię lepszym. Kochaj bliźniego jak siebie samego, mówi jedno z ważniejszych przykazań, i tego sie trzymajmy.
Kolejny z ukochanych grzechów.. Chciwość. Tu trzeba pewne rzeczy sprostować. Nie ma nic złego w posiadaniu dużej ilości gotówki, ale jeśli zdobywanie i posiadanie jej jest celem nadrzędnym, to mamy problem. Pomyśl jak by to bylo nie mając nic, i potem pomyśl jak jest mieć wszystko czego zapragniesz. Zaskakująco nic z tego nie jesteś w stanie zwizualizować. Chciwy pan kończy sam, jak mówi porzekadlo, które właśnie wymyśliłem. Lepiej być biedakiem w krainie bogaczy, niż bogaczem w krainie biedaków.
Nieczystość. Fajna sprawa, łatwo popaść; raz jajek nie umyjesz i grzeszysz. Seryjnie, kiedy człowiek staje się nieczysty? Pomijając higienę osobistą, zawsze kiedy zgrzeszy. Pod to mozna podciągnąć w zasadzie wszystko. Co ma to wspólnego z biznesem? Wiele. Czystość moralna odgrywa tu istotną rolę, pomyśl czy kupiłbyś nawet kilo gwoździ od kogoś, kto twoim subiektywnym zdaniem jest nieczysty moralnie? Odpowiedź jest prosta... Tak, kupiłbyś, o ile jest to jedyny sprzedawca gwoździ w okolicy. Hmm.. Kto używa takich zwrotów " nieczysty moralnie". Po prostu jeśli uważasz gościa za matoła, to ograniczasz świadomie i nieświadomie wszelkie z nim kontakty. Jednak to, że o kimś masz odmienne zdanie, nie musi świadczyć, że osobnik ten jest moralnie niepoprawny, wyznacznikiem moralności niestety jest społeczeństwo. Jeśli ono uzna lub przymyka oko na zachowanie ogólnie uznawane za niemoralne, staje się ono moralnym, ale też pamiętac należy że np to co może ksiądz, piekarzowi już nie ujdzie na sucho.
Zazdrość. Bardzo polski grzech. Podobała mi się modlitwa z filmu " dzień świra ". Polecam. Nie opłaca się zazdrościć, zazdrość zżera od środka i w zasadzie oprócz niszczenia nic nie robi. Rzadko zazdrość popycha do czynów pozytywnych. Właśnie mi droga przyjaciółka zarzuciła, że piszę coś, co do czego sam się nie stosuje. Droga niewiasto, wbrew pozorom się stosuję, a treści te, to rodzaj poukładania właśnie drogi. Zazdrość to też mój grzech, ale kontroluję go jak pozostałe. Grzeszenie to część ludzkiej natury i nie maczając ręki w tej czarze goryczy, nie możesz osiągnąć ewerestu swoich marzeń. Jak yin i yang opisuje istotę dwóch przeciwstawnych pierwiastków, tak musisz zgrzeszyć, żeby poznać rożnice pomiędzy dobrem i złem. Ale odszedłem od tematu.
Łakomstwo - to opisane przy ostanim wpisie o nałogach. Więc się powtarzać nie będę. Jedz i pij jak człowiek, nie świnia i będzie ok, świni też nie jedz. Tyle.
Gniew. Pisząc ten artykuł uświadamiam sobie jak słaby jestem. Nałogi przerobiłem w całości dogłębnie i zapamiętale. Grzechy to w zasadzie historia mego życia. Gniew to grzech każdego niecierpliwego, narwanego i rozczarowanego osobnika płci obojga. Stoisz w korku i wyklinasz na wszystko, życie jest ciężkie, żona wkurza, chcesz pochodzić na chandrę w deszczu, a tu kurwa nie pada, wiele rzeczy może cię wyprowadzić z równowagi. To właśnie pożywka dla negatywnych emocji, gniewu, frustracji itp. Spokój cechuje ludzi osiągających swoje cele. Gniew to emocja i jak każda może być kontrolowana, nie pozwól jej zawładnąć chwilą, ponieważ często prowadzi to do nieowracalnego.
Haha i mamy lenistwo - skoro tutaj dotrwałeś, znaczy nie trzeba o tym pisać za dużo. Jesteś leniwy - osiągniesz odciski na dupie od siedzenia na kanapie. Sukces to dla Ciebie słowo.. Tylko.
W kolejnym odcinku moich wypocin zaatakujemy w końcu cel główny. Oczywiście o ile już odbyłeś odwyk alkoholowy, kokainowy i biegasz tylko jak masz ochotę.
wtorek, 23 września 2014
Co przeszkadza w określeniu celu głównego część 1?
Jak
wcześniej wspomniałem CEL jest nadrzędnym czynnikiem
determinującym osiągnięcie sukcesu w biznesie czy życiu. Jednak
zanim przejdziemy do formowania osobistego / biznesowego celu
najpierw musimy zająć się czymś niezwykle ważnym, co każda
książka na temat rozwoju osobistego w zasadzie pomija, a są nim
nałogi.
Ja, jako osoba oględnie mówiac mająca w historii niejeden z takich, wiem jak destrukcyjne i pochłaniające czas one są. Znam wielu ludzi biznesu małego i dużego, którzy cierpią na conajmniej jeden z powyższych a mimo to osiżgają sukcesy. Pytając jednak każdego z nich co by zmienił w swoim życiu osobistym czy biznesowym, w zasadzie każdy wymienia tu "rzuciłbym to świństwo". Mówiąc o nałogach większość pomyśli o alkoholu, narkotykach czy papierosach pomijając takie jak: kawa, leki przeciwbólowe, sex czy ... sport, jedzenie albo praca. No i tu większość z was popuka się w głowę: "co za debil" ale jeśli przyjrzycie się strukturze uzależnienień, odkryjecie, że tego typu zachowania noszą te same znamiona co "klasyczne" uzależnienia i prowadzą do podobnych efektów. Nie będę się rozpisywał na temat nadużywania alkoholu,narkotyków czy papierosów, bo na ten temat powstało dużo opracowań i w miare zainteresowania można też zapisać się do odpowiedniego kółka wzajemnej adoracji (również internetowo) ale skupię się po krótce na pozostałych, które są nieuznawane przez wielu za problem i są ogólnie akceptowane społecznie i wręcz kultywowane.
1.Kawa - najpopularniejszy ogólnie uwielbiany nałóg, który w zasadzie nie powoduje żadnej szkody osobistej czy społecznej. Zaobserwujcie jednak osobę, która zaczyna dzień od kawy, wypija ich kilka w ciągu dnia i nagle w domu czy biurze jej zabraknie. Pot, nerwica, drżenie rąk , bez kija nie podchodź, i są to klasyczne objawy odstawienia. Miałem okazję tak wiele razy obserwować to nieszkodliwe uzależnienie w praktyce. I jaki mamy efekt? Brak jakiejkolwiek efektywności pracy, walka z otoczeniem , kłótnie ... oczywiście do mometu zaspokojenia nałogu, dokładnie te same symptomy towarzyszące palaczowi, narkomanowi czy alkoholikowi na głodzie.
2.Leki przeciwbólowe - większość z nas pochłania je jak tiktaki np na rozrzedzenie krwi czy drobne dolegliwości bólowe, które dałoby się zwalczyć na przykład odrobiną ruchu. Szybko niezauważając nawet stajemy się niewolnikami nawyku stałego go przyjmowania. Uzależnienie to należy traktować na równi z narkomanią, gdyż jest to jej odmiana i ma ten sam cel co klasyczna jej odmiana. Zwracam sie do ciebie czytelniku abyś przeczytał odpowiednią książkę tematyczną, jeśli nie jesteś przewlekle, naprawdę chory a przyjmujesz conajmniej 1 porcję takowych tabletek dziennie.
3.Sex - hmm co w tym złego, no na pierwszy rzut oka dla każdego mena dużo sexu będzie raczej powodem do dumy niż do zastanawiania się nad destrukcyjnym wpływem tego nalogu, co do kobiety będzie troszkę gorzej z akceptacją społeczną takiego zachowania, chociaż czasy się zmieniaję. Musimy pamiętać, że sex jest jednym z najsilniejszych czynników stymulującym człowieka do działania i jeśli osoba nie potrafi panować nad swoimi pociągami oraz kierunkować energię sexualna na odpowiednie tory- katastrofa osobista szybko gotowa, co pociągnie za sobą niuchronnie upadek finansowy, pomijając już moralny. Oczywiście patologiczne zachowanie w tym rejonie nie dotyczą tylko młodych Yuppie ale również ludzi będących w stałych związkach. Porada z mojej strony: jeśli nie potrafisz poradzić sobie z tym problemem lub nie wychodzi ci transformowanie nadmiaru takiej energii w bardziej pożyteczny sposób - szukaj grup wsparcia, są - można poszukać w necie.
4.Sport - pamiętaj, wszystko w nadmiarze szkodzi i tyczy się to również sportu. Jeśli np codziennie rano biegasz i wyrobiłeś sobie tak zwany " dobry nawyk" to super. Problem polega jednak na tym, że istotą rozwoju (wzrostu) w sporcie jest destrukcja (tak) włókien mięśniowych, a dopiero pożądany efekt następuje po pełnej regeneracji uszkodzonych tkanek. Jeśli jesteś młodą osobą, do okolo 25 roku życia, twoja regeneracja następuje bardzo szybko, jeśli jednak jesteś starszy, ten proces stopniowo się spowalnia. I tu większość ludzi popełnia zasadniczy błąd: przystępuje do ponownych ćwiczeń zanim efekt ostanich został przez organizm zregenerowany. Oczywiście jeśli biegasz codziennie, od załóżmy roku, nie będziesz już odczuwał efektów wczorajszego treningu, a twoje mięśnie są silne i nie niszczą się. Ale jeśli z różnego powodu czujesz efekty poprzedniego dnia .. odpuść sobie i pozwól na pełną regenerację. Organizm sportowca jest często bardziej wyniszczony przez mordercze trening niż niejednego pijaka czy palacza. Wiem, bo zawodowo z takimi ludźmi do czynienia też miałem. Nie ufaj jeśli ci trener mówi: jak masz zakwasy to jak potrenujesz odrazu na drugi dzień, to zakwasy znikną. Jest w tym odrobina prawdy ale tylko pozornie. Jeśli chcesz zlikwidować zakwasy na przykład po siłowni to dobrym rozwiązaniem jest na przykład basen, ale nie w formie intensywnego treningu ale czysto rekreacyjnie, bez przesady. Ponownie odsyłam do specjalistcznych książek w tematyce sport i regeneracja.
5.Jedzenie - czy raczej objadanie się lub też niewłaściwe odżywianie się. Jest obok sexu jedną z przyjemniejszych czynności jakie na nas czekają w życiu. Jednak mało kto pamięta już jak to się robi. Wiadomo, że jeśli będziesz siedział 15h na dobę przed TV lub kompem, a istotę twojego pożywienia będą stanowić słodycze na przemian z chipsami, fast foodami oraz gotowymi daniami z mikrofali, możesz śmiało zamawiać miejsce na cmentarzu. Okazuje się, że większość z nas może nie spędza dnia w ten sposób, ale wpadamy w inne pułapki powiązane z jedzeniem. Reklama, która nas przymusza żeby wstąpić na śniadanie w znanej sieci, potem na królewską kanapkę w drugiej, a zakończyć kolacją na szybko w trzeciej sprawia, że nie będąc głodnymi łakniemy niezdrowych rzeczy, które tak atrakcyjnie wyglądają w gazecie tv czy internecie. I tu też wyrabiamy sobie złe nawyki żywieniowe, które stają się nałogami. Opanuj się czytelniku i odpuść sobie fastfoody , słodycze i słone przekąski. Wywal wszystkie dania do mikrofali i zaraz za nimi mikrofalę!! Dowiedz się co służy twojej osobie i trzymaj się tego..łatwo powiedzieć trudniej zrobić.. powie co drugi czytelnik.. to prawda ale warto próbować zmienić się na lepsze.
W podpunkcie tym warto wspomnieć jeszcze o napojach, które są prawdzwą plagą; gdy idę ulicą i widzę jak matka daje 2-3 latkowi cole do picia, to mam ochotę ubić na miejscu. Ludzie opamiętajcie się, napoje słodzone oraz tak zwane light ze słodzikami syntetycznymi to coś, co powoduje, że zamiast się nawodnić, tak naprawdę się odwadniamy, przeładowujemy organizm cukrem oraz dostarczamy organizmowi substancje chemiczne, które są trujące i w najlepszej sytuacji organizm je wydali a przy dużym nakładzie energetycznym ale często też je magazynuje. Napoje, które są nam niezbędne do życia to .. woda. TYLE. Cała reszta to fanaberia. Powróćmy tu do napojów typu bezcukrowe albo light. Pijąc przez zalóżmy rok czasu normalną colę (niezależnie jakiej marki, to ta sama trucizna) nagle przezucamy sie na light bo nam tu i tam cos uroslo i co sie dzieje. Nagle się okazuje, że jak wypijaliśmy 1,5l coli zwykłej dziennie, tocoli light pijemy 3l dziennie, hmm a dlaczego? – proste: organizm kojarzy smak ale brakuje mu składnika: cukru, stąd rośnie podwyższony popyt organizmu na ten napój, który on kojarzy z dużym dostarczaniem cukru. No i dostarczamy do organizmu 3l nieużytecznego zlepku chemikalii, które prócz smaku dają nam zachwianie gospodarki cukrowo hormonalnej organizmu. Substancje zastępujące cukier czyli np sorbitol, aspartam itp zostały dawno temu uznane za rakotwórcze; jak widać jednak nie przeszkadza to w ich stosowaniu na masową skalę. Reasumujac: jedz zdrowo , pij przede wszystkim wodę i samodzielnie wyciskane soki, gotuj w domu ale nie mówię tu o podgrzewaniu dań. Gotuj od podstaw, czytaj etykiety i omijaj szeroki łukiem dodatki smakowe, zapachowe itp.
6.Praca - a raczej pracoholizm, to ciekawy nalóg, który jest wręcz wynoszony na piedestały przez społeczeństwo. Co prawda jest on przeciwieństem jednego z grzechów głównych czyli lenistwa, ale jest równie destrukcyjny. Korporacje na przyklad "hodują" sobie całe legiony pracoholików – niewolników, którzy poświęcają 100% swojej uwagi firmie-matce pomijając jakikolwiek inny aspekt życia. Nie wspominając już o osobistym. Oczywiście osoby typu Yuppie są wręcz podziwiane zaraz koło księdza i policjanta :) bo mają wysoki status społeczny i finansowy ale mało kto zauważa, że są to osoby w zasadzie funkcjonujące w innej rzeczywistości. Praca staje się nie tylko celem ale drogą i spełnieniem, nawet pozornie socjalne życie kręci się wokół niej z współpracownikami z tejże oraz zazwyczaj w miejscu ogólnie uznanym przez ten zamknięty już krąg za jedyny odpowiedni. Kiedy nagle osoba taka zostaje "zredukowana" nie potrafi sobie poradzić z rzeczywistościa i popada w depresję lub np inne dostępne nałogi. Osoby prowadzące prywatne działalności często popadają w pracoholizm -nie wiedząc nawet kiedy -i w imię rzeczy ważnych (rodzina, zdrowie) poświęcają się dorobieniu kilku złotych. Dzieciństwa swoich dzieci już nie odzyska; potem kiedy już się "dorobi" i za późno będzie już na wychowywanie dzieci, które w wyniku braku rodziców wychowały się na MTV i innych równie „edukacyjnych” i „rozwijających” programach. Zdrowie, które nadszarpnęła praca bez odpowiedniej ilości relaxu i odpoczynku da się może podreperować inwestując tę ilość pieniędzy jakie się wcześniej zarobiło niszcząc je na naprawe szkód, ale to chyba nie tędy droga.
Potraktuj nałogi jako barierę zaporową pomiędzy tobą a sukcesem w szerokim tego słowa znaczeniu. Jeśli nie jesteś sam w stanie określić czy jesteś ofiarą któregoś z powyższych zachowań, poproś kilka osób bliskich tobie oraz kilkoro ze znajomych, żeby zrobili Ci krótką ocenę typu: czy sądzisz, że za dużo palę, piję, nadużywam, pracuję itp i poproś o poparcie to jakimiś faktami. Kiedy na przykład kolega Cię pyta: a pamiętasz na tej imprezie jak biegałeś w samych slipach po hotelu za jakąś boguducha winna przerażoną niewiastą ...a ty odpowiadasz: nie, nie pamiętam. I już mamy odpowiedź na jedno z pytań ;)
Zanim zaczniesz określać CEL główny, powinieneś określić cele pomniejsze i na pewno jednym z nich będzie pozbycie się nałogu, który trawi twoją duszę i ciało. Pamiętaj, nie mówię tu o drastycznym zerwaniu z używaniem tego, co nadużywasz (oczywiście narkotyki i środki przeciwbólowe radzę rzucić w całości lecz nie od razu) a mówie o kontroli tej używki i samokontroli osobistej. Nie ma nic złego w 2-3 kawach dziennie do momenu kiedy potrafisz sobie zrobić weekend bez kawy kiedy nie potrzebujesz stymulatorów, bo masz czas relaxu, wolny od pracy. Nie mówię tu też o okazyjnym piwku czy kieliszku raz na jakiś czas -o ile nie jest to nawyk zaczynania i kończenia dnia takowym. Co do papierosów mam negatywne podejście z racji tego, że nie widzę w nich jakiejkolwiek korzyści, ponieważ zapotrzebowani na jego glówny składnik zostało sztucznie wyryte w potrzebach naszego organizmu i używanie ich tylko do uzupełniania tego sztucznego czynnika prowadzi. Pamiętajmy również, że nasze nałogi są podsycane przez m.in reklamę i oprócz czynników fizycznie uzależniających są nam wpajane wręcz od maleńkości czynniki psychiczne, z którymi walka jest znacznie trudniejsza. Pojawiły się przepisy narzucające na firmy rzadzace naszymi nałogami, które doprowadziły do powstania organizacji "anty" alkoholowych, nikotynowych itp ale coś mało o nich słychac. Np w angielskiej tv pojawiają się spoty reklamowe o rzucaniu alkoholu oraz w zasadzie w każdym pubie znajdziesz ulotki jak poradzić sobie z nadużywaniem. Polska pod tym względem jest dalego w tyle więc jesteśmy swobodnie wystawieni na niebezpieczeństwa reklam i potrzeba nam silnej woli żeby walczyć z pokusami. Muszisz niestety uzbroić się w cierpliwość i silną wolę w nierównej walce o ile któryś z nałogów stanowi twój problem. Postaw sobie jasny określony w czasie cel: pierwszy aby zlikwidować władze nad twoim życiem jaką posiada szkodliwy nawyk. ZREALIZUJ GO, a będziesz gotowy aby poradzić sobie z kolejnymi przeszkodami jakie musisz zwalczyć w sobie aby móc pójść dalej w kierunku rozwoju osobistego a co za tym idzie będziesz gotowy do określenia CELU GŁÓWNEGO.
W kolejnej części "7 grzechów głównych na drodze do sukcesu". Zapraszam do lektury i czekam na pierwsze komentarze dla pierwszych 5 osób oferuję 20% rabatu w moim sklepie internetowym.
http://www.23fashion.pl/
Ja, jako osoba oględnie mówiac mająca w historii niejeden z takich, wiem jak destrukcyjne i pochłaniające czas one są. Znam wielu ludzi biznesu małego i dużego, którzy cierpią na conajmniej jeden z powyższych a mimo to osiżgają sukcesy. Pytając jednak każdego z nich co by zmienił w swoim życiu osobistym czy biznesowym, w zasadzie każdy wymienia tu "rzuciłbym to świństwo". Mówiąc o nałogach większość pomyśli o alkoholu, narkotykach czy papierosach pomijając takie jak: kawa, leki przeciwbólowe, sex czy ... sport, jedzenie albo praca. No i tu większość z was popuka się w głowę: "co za debil" ale jeśli przyjrzycie się strukturze uzależnienień, odkryjecie, że tego typu zachowania noszą te same znamiona co "klasyczne" uzależnienia i prowadzą do podobnych efektów. Nie będę się rozpisywał na temat nadużywania alkoholu,narkotyków czy papierosów, bo na ten temat powstało dużo opracowań i w miare zainteresowania można też zapisać się do odpowiedniego kółka wzajemnej adoracji (również internetowo) ale skupię się po krótce na pozostałych, które są nieuznawane przez wielu za problem i są ogólnie akceptowane społecznie i wręcz kultywowane.
1.Kawa - najpopularniejszy ogólnie uwielbiany nałóg, który w zasadzie nie powoduje żadnej szkody osobistej czy społecznej. Zaobserwujcie jednak osobę, która zaczyna dzień od kawy, wypija ich kilka w ciągu dnia i nagle w domu czy biurze jej zabraknie. Pot, nerwica, drżenie rąk , bez kija nie podchodź, i są to klasyczne objawy odstawienia. Miałem okazję tak wiele razy obserwować to nieszkodliwe uzależnienie w praktyce. I jaki mamy efekt? Brak jakiejkolwiek efektywności pracy, walka z otoczeniem , kłótnie ... oczywiście do mometu zaspokojenia nałogu, dokładnie te same symptomy towarzyszące palaczowi, narkomanowi czy alkoholikowi na głodzie.
2.Leki przeciwbólowe - większość z nas pochłania je jak tiktaki np na rozrzedzenie krwi czy drobne dolegliwości bólowe, które dałoby się zwalczyć na przykład odrobiną ruchu. Szybko niezauważając nawet stajemy się niewolnikami nawyku stałego go przyjmowania. Uzależnienie to należy traktować na równi z narkomanią, gdyż jest to jej odmiana i ma ten sam cel co klasyczna jej odmiana. Zwracam sie do ciebie czytelniku abyś przeczytał odpowiednią książkę tematyczną, jeśli nie jesteś przewlekle, naprawdę chory a przyjmujesz conajmniej 1 porcję takowych tabletek dziennie.
3.Sex - hmm co w tym złego, no na pierwszy rzut oka dla każdego mena dużo sexu będzie raczej powodem do dumy niż do zastanawiania się nad destrukcyjnym wpływem tego nalogu, co do kobiety będzie troszkę gorzej z akceptacją społeczną takiego zachowania, chociaż czasy się zmieniaję. Musimy pamiętać, że sex jest jednym z najsilniejszych czynników stymulującym człowieka do działania i jeśli osoba nie potrafi panować nad swoimi pociągami oraz kierunkować energię sexualna na odpowiednie tory- katastrofa osobista szybko gotowa, co pociągnie za sobą niuchronnie upadek finansowy, pomijając już moralny. Oczywiście patologiczne zachowanie w tym rejonie nie dotyczą tylko młodych Yuppie ale również ludzi będących w stałych związkach. Porada z mojej strony: jeśli nie potrafisz poradzić sobie z tym problemem lub nie wychodzi ci transformowanie nadmiaru takiej energii w bardziej pożyteczny sposób - szukaj grup wsparcia, są - można poszukać w necie.
4.Sport - pamiętaj, wszystko w nadmiarze szkodzi i tyczy się to również sportu. Jeśli np codziennie rano biegasz i wyrobiłeś sobie tak zwany " dobry nawyk" to super. Problem polega jednak na tym, że istotą rozwoju (wzrostu) w sporcie jest destrukcja (tak) włókien mięśniowych, a dopiero pożądany efekt następuje po pełnej regeneracji uszkodzonych tkanek. Jeśli jesteś młodą osobą, do okolo 25 roku życia, twoja regeneracja następuje bardzo szybko, jeśli jednak jesteś starszy, ten proces stopniowo się spowalnia. I tu większość ludzi popełnia zasadniczy błąd: przystępuje do ponownych ćwiczeń zanim efekt ostanich został przez organizm zregenerowany. Oczywiście jeśli biegasz codziennie, od załóżmy roku, nie będziesz już odczuwał efektów wczorajszego treningu, a twoje mięśnie są silne i nie niszczą się. Ale jeśli z różnego powodu czujesz efekty poprzedniego dnia .. odpuść sobie i pozwól na pełną regenerację. Organizm sportowca jest często bardziej wyniszczony przez mordercze trening niż niejednego pijaka czy palacza. Wiem, bo zawodowo z takimi ludźmi do czynienia też miałem. Nie ufaj jeśli ci trener mówi: jak masz zakwasy to jak potrenujesz odrazu na drugi dzień, to zakwasy znikną. Jest w tym odrobina prawdy ale tylko pozornie. Jeśli chcesz zlikwidować zakwasy na przykład po siłowni to dobrym rozwiązaniem jest na przykład basen, ale nie w formie intensywnego treningu ale czysto rekreacyjnie, bez przesady. Ponownie odsyłam do specjalistcznych książek w tematyce sport i regeneracja.
5.Jedzenie - czy raczej objadanie się lub też niewłaściwe odżywianie się. Jest obok sexu jedną z przyjemniejszych czynności jakie na nas czekają w życiu. Jednak mało kto pamięta już jak to się robi. Wiadomo, że jeśli będziesz siedział 15h na dobę przed TV lub kompem, a istotę twojego pożywienia będą stanowić słodycze na przemian z chipsami, fast foodami oraz gotowymi daniami z mikrofali, możesz śmiało zamawiać miejsce na cmentarzu. Okazuje się, że większość z nas może nie spędza dnia w ten sposób, ale wpadamy w inne pułapki powiązane z jedzeniem. Reklama, która nas przymusza żeby wstąpić na śniadanie w znanej sieci, potem na królewską kanapkę w drugiej, a zakończyć kolacją na szybko w trzeciej sprawia, że nie będąc głodnymi łakniemy niezdrowych rzeczy, które tak atrakcyjnie wyglądają w gazecie tv czy internecie. I tu też wyrabiamy sobie złe nawyki żywieniowe, które stają się nałogami. Opanuj się czytelniku i odpuść sobie fastfoody , słodycze i słone przekąski. Wywal wszystkie dania do mikrofali i zaraz za nimi mikrofalę!! Dowiedz się co służy twojej osobie i trzymaj się tego..łatwo powiedzieć trudniej zrobić.. powie co drugi czytelnik.. to prawda ale warto próbować zmienić się na lepsze.
W podpunkcie tym warto wspomnieć jeszcze o napojach, które są prawdzwą plagą; gdy idę ulicą i widzę jak matka daje 2-3 latkowi cole do picia, to mam ochotę ubić na miejscu. Ludzie opamiętajcie się, napoje słodzone oraz tak zwane light ze słodzikami syntetycznymi to coś, co powoduje, że zamiast się nawodnić, tak naprawdę się odwadniamy, przeładowujemy organizm cukrem oraz dostarczamy organizmowi substancje chemiczne, które są trujące i w najlepszej sytuacji organizm je wydali a przy dużym nakładzie energetycznym ale często też je magazynuje. Napoje, które są nam niezbędne do życia to .. woda. TYLE. Cała reszta to fanaberia. Powróćmy tu do napojów typu bezcukrowe albo light. Pijąc przez zalóżmy rok czasu normalną colę (niezależnie jakiej marki, to ta sama trucizna) nagle przezucamy sie na light bo nam tu i tam cos uroslo i co sie dzieje. Nagle się okazuje, że jak wypijaliśmy 1,5l coli zwykłej dziennie, tocoli light pijemy 3l dziennie, hmm a dlaczego? – proste: organizm kojarzy smak ale brakuje mu składnika: cukru, stąd rośnie podwyższony popyt organizmu na ten napój, który on kojarzy z dużym dostarczaniem cukru. No i dostarczamy do organizmu 3l nieużytecznego zlepku chemikalii, które prócz smaku dają nam zachwianie gospodarki cukrowo hormonalnej organizmu. Substancje zastępujące cukier czyli np sorbitol, aspartam itp zostały dawno temu uznane za rakotwórcze; jak widać jednak nie przeszkadza to w ich stosowaniu na masową skalę. Reasumujac: jedz zdrowo , pij przede wszystkim wodę i samodzielnie wyciskane soki, gotuj w domu ale nie mówię tu o podgrzewaniu dań. Gotuj od podstaw, czytaj etykiety i omijaj szeroki łukiem dodatki smakowe, zapachowe itp.
6.Praca - a raczej pracoholizm, to ciekawy nalóg, który jest wręcz wynoszony na piedestały przez społeczeństwo. Co prawda jest on przeciwieństem jednego z grzechów głównych czyli lenistwa, ale jest równie destrukcyjny. Korporacje na przyklad "hodują" sobie całe legiony pracoholików – niewolników, którzy poświęcają 100% swojej uwagi firmie-matce pomijając jakikolwiek inny aspekt życia. Nie wspominając już o osobistym. Oczywiście osoby typu Yuppie są wręcz podziwiane zaraz koło księdza i policjanta :) bo mają wysoki status społeczny i finansowy ale mało kto zauważa, że są to osoby w zasadzie funkcjonujące w innej rzeczywistości. Praca staje się nie tylko celem ale drogą i spełnieniem, nawet pozornie socjalne życie kręci się wokół niej z współpracownikami z tejże oraz zazwyczaj w miejscu ogólnie uznanym przez ten zamknięty już krąg za jedyny odpowiedni. Kiedy nagle osoba taka zostaje "zredukowana" nie potrafi sobie poradzić z rzeczywistościa i popada w depresję lub np inne dostępne nałogi. Osoby prowadzące prywatne działalności często popadają w pracoholizm -nie wiedząc nawet kiedy -i w imię rzeczy ważnych (rodzina, zdrowie) poświęcają się dorobieniu kilku złotych. Dzieciństwa swoich dzieci już nie odzyska; potem kiedy już się "dorobi" i za późno będzie już na wychowywanie dzieci, które w wyniku braku rodziców wychowały się na MTV i innych równie „edukacyjnych” i „rozwijających” programach. Zdrowie, które nadszarpnęła praca bez odpowiedniej ilości relaxu i odpoczynku da się może podreperować inwestując tę ilość pieniędzy jakie się wcześniej zarobiło niszcząc je na naprawe szkód, ale to chyba nie tędy droga.
Potraktuj nałogi jako barierę zaporową pomiędzy tobą a sukcesem w szerokim tego słowa znaczeniu. Jeśli nie jesteś sam w stanie określić czy jesteś ofiarą któregoś z powyższych zachowań, poproś kilka osób bliskich tobie oraz kilkoro ze znajomych, żeby zrobili Ci krótką ocenę typu: czy sądzisz, że za dużo palę, piję, nadużywam, pracuję itp i poproś o poparcie to jakimiś faktami. Kiedy na przykład kolega Cię pyta: a pamiętasz na tej imprezie jak biegałeś w samych slipach po hotelu za jakąś boguducha winna przerażoną niewiastą ...a ty odpowiadasz: nie, nie pamiętam. I już mamy odpowiedź na jedno z pytań ;)
Zanim zaczniesz określać CEL główny, powinieneś określić cele pomniejsze i na pewno jednym z nich będzie pozbycie się nałogu, który trawi twoją duszę i ciało. Pamiętaj, nie mówię tu o drastycznym zerwaniu z używaniem tego, co nadużywasz (oczywiście narkotyki i środki przeciwbólowe radzę rzucić w całości lecz nie od razu) a mówie o kontroli tej używki i samokontroli osobistej. Nie ma nic złego w 2-3 kawach dziennie do momenu kiedy potrafisz sobie zrobić weekend bez kawy kiedy nie potrzebujesz stymulatorów, bo masz czas relaxu, wolny od pracy. Nie mówię tu też o okazyjnym piwku czy kieliszku raz na jakiś czas -o ile nie jest to nawyk zaczynania i kończenia dnia takowym. Co do papierosów mam negatywne podejście z racji tego, że nie widzę w nich jakiejkolwiek korzyści, ponieważ zapotrzebowani na jego glówny składnik zostało sztucznie wyryte w potrzebach naszego organizmu i używanie ich tylko do uzupełniania tego sztucznego czynnika prowadzi. Pamiętajmy również, że nasze nałogi są podsycane przez m.in reklamę i oprócz czynników fizycznie uzależniających są nam wpajane wręcz od maleńkości czynniki psychiczne, z którymi walka jest znacznie trudniejsza. Pojawiły się przepisy narzucające na firmy rzadzace naszymi nałogami, które doprowadziły do powstania organizacji "anty" alkoholowych, nikotynowych itp ale coś mało o nich słychac. Np w angielskiej tv pojawiają się spoty reklamowe o rzucaniu alkoholu oraz w zasadzie w każdym pubie znajdziesz ulotki jak poradzić sobie z nadużywaniem. Polska pod tym względem jest dalego w tyle więc jesteśmy swobodnie wystawieni na niebezpieczeństwa reklam i potrzeba nam silnej woli żeby walczyć z pokusami. Muszisz niestety uzbroić się w cierpliwość i silną wolę w nierównej walce o ile któryś z nałogów stanowi twój problem. Postaw sobie jasny określony w czasie cel: pierwszy aby zlikwidować władze nad twoim życiem jaką posiada szkodliwy nawyk. ZREALIZUJ GO, a będziesz gotowy aby poradzić sobie z kolejnymi przeszkodami jakie musisz zwalczyć w sobie aby móc pójść dalej w kierunku rozwoju osobistego a co za tym idzie będziesz gotowy do określenia CELU GŁÓWNEGO.
W kolejnej części "7 grzechów głównych na drodze do sukcesu". Zapraszam do lektury i czekam na pierwsze komentarze dla pierwszych 5 osób oferuję 20% rabatu w moim sklepie internetowym.
http://www.23fashion.pl/
sobota, 20 września 2014
Wstep do sukcesu w internecie"
Czym
w najprostszych słowach można określić "Sukces w sieci",
tym samym czym określamy sukces w życiu. Osiągnięciem z góry
założonych celów. To tyle w temacie wyjaśnienia.
Czyli podstawowym punktem jest "CEL", od którego to należy zacząć. Jak wiadomo wyruszając w świat biznesu internetowego, bo na nim oprzemy dywagacje na temat sukcesu w sieci jest niezmiernie trudno osiągnąć Sukces finansowy bez określonego z góry targetu. To jak wyruszyć w góry na pieszą wycieczkę bez określonego szlaku, mapy poruszając się po terenach których nigdy wcześniej nie przemierzaliśmy. Wiadomo tylko, że w przypadku niebywałego zbiegu okoliczności osiągniemy niezaplanowany ale pożądany cel. I tu wracamy to podstawy wszystkich działań. Cel musimy obrać przed rozpoczęciem wędrowki jak i musimy przed startem ustalić plan oraz środki jakich użyjesz w trakcie podróży po świecie e-comerce. Ja osobiście zajmowałem się hobbystycznie handlem na allegro, ebayu, świstaku, shopperze i innnych podobnych stronkach od okolo 8 lat, jednak przez wlasciwie 7 lat robiłem to jak dziecko we mgle- po omacku i bez większych sukcesów. Historia moich podbojów biznesowych sięga okolo 15 lat wstecz i zawsze miała podobny przebieg oraz efekt końcowy... klapa. Z reguły postepowalem jak każdy niedoświadczony początkujacy biznesmen z zgóry nieokreślonym motywem działań oraz przyświecającym celem "zarobić jakąś kasę". Wiadomo, że takie określenie sprawy jest skazane na porażkę, ale tego jeszcze nie wiedziałem. Jest znikomy procent ludzi, którzy potrafią zacząć biznes i bez jasno określonych zasad, ram działania oraz celów osiągaą sukces finansowy. Tacy ludzie nieświadomie układają plan działan w głowie i go realizuja. Nie łudź się, że ty do takich należysz, nie należysz- to raczej pewne. Taki ktoś jak ty i ja to osoby potrzebujące czarno na białym spisanego skryptu, metodyki działan, środków oraz celów określonych w czasie i przestrzeni.
Bloga tego piszę po to, żeby pomóc ludziom we właściwym starcie w świat zarabiania na życie kozystając z własnych sił fizycznych i umysłowych dla własnego pożytku i najbliższego otoczenia. Musisz pamiętać czytelniku, że podstawowego prawa biznesu brzmiącego: "nie ma nic za nic" nie da się obejść. Trzeba włożyć żeby wyjąć jak mawia jedno z bardziej trafnych sentencji. Przeczytałem w temacie "SUKCES" -zarówno życiowy jak i biznesowy -wiele książek i blog ten jest zlepkiem moich przemyśleń i krystalizacji jasnego obrazu, jak biznes w sieci powinien wyglądać.
Będę odsłaniać zagadnienia po kolei i w odcinkach tak, aby każdy mógł spokojnie każdą część pochłonąć, przetrawić i wydalić. Postaram się utrzymać formę książkową, czyli następujących po sobie spójnych faktów, które jedne wynikaja z drugich. Piszę jednak to z "biegu", nie edytuję i nie poprawiam treści, które już wyszły spod mojej ręki. Spodziewać się należy więc dużej ilości błędów ortograficznych, interpunkcjnych itp. Istotna jest dla mnie treść przekazu i "CEL" jaki on ma wywołć, a nie forma tegoż przekazu; "nieważny jest posłaniec a przesłanie, które niesie".
Czyli podstawowym punktem jest "CEL", od którego to należy zacząć. Jak wiadomo wyruszając w świat biznesu internetowego, bo na nim oprzemy dywagacje na temat sukcesu w sieci jest niezmiernie trudno osiągnąć Sukces finansowy bez określonego z góry targetu. To jak wyruszyć w góry na pieszą wycieczkę bez określonego szlaku, mapy poruszając się po terenach których nigdy wcześniej nie przemierzaliśmy. Wiadomo tylko, że w przypadku niebywałego zbiegu okoliczności osiągniemy niezaplanowany ale pożądany cel. I tu wracamy to podstawy wszystkich działań. Cel musimy obrać przed rozpoczęciem wędrowki jak i musimy przed startem ustalić plan oraz środki jakich użyjesz w trakcie podróży po świecie e-comerce. Ja osobiście zajmowałem się hobbystycznie handlem na allegro, ebayu, świstaku, shopperze i innnych podobnych stronkach od okolo 8 lat, jednak przez wlasciwie 7 lat robiłem to jak dziecko we mgle- po omacku i bez większych sukcesów. Historia moich podbojów biznesowych sięga okolo 15 lat wstecz i zawsze miała podobny przebieg oraz efekt końcowy... klapa. Z reguły postepowalem jak każdy niedoświadczony początkujacy biznesmen z zgóry nieokreślonym motywem działań oraz przyświecającym celem "zarobić jakąś kasę". Wiadomo, że takie określenie sprawy jest skazane na porażkę, ale tego jeszcze nie wiedziałem. Jest znikomy procent ludzi, którzy potrafią zacząć biznes i bez jasno określonych zasad, ram działania oraz celów osiągaą sukces finansowy. Tacy ludzie nieświadomie układają plan działan w głowie i go realizuja. Nie łudź się, że ty do takich należysz, nie należysz- to raczej pewne. Taki ktoś jak ty i ja to osoby potrzebujące czarno na białym spisanego skryptu, metodyki działan, środków oraz celów określonych w czasie i przestrzeni.
Bloga tego piszę po to, żeby pomóc ludziom we właściwym starcie w świat zarabiania na życie kozystając z własnych sił fizycznych i umysłowych dla własnego pożytku i najbliższego otoczenia. Musisz pamiętać czytelniku, że podstawowego prawa biznesu brzmiącego: "nie ma nic za nic" nie da się obejść. Trzeba włożyć żeby wyjąć jak mawia jedno z bardziej trafnych sentencji. Przeczytałem w temacie "SUKCES" -zarówno życiowy jak i biznesowy -wiele książek i blog ten jest zlepkiem moich przemyśleń i krystalizacji jasnego obrazu, jak biznes w sieci powinien wyglądać.
Będę odsłaniać zagadnienia po kolei i w odcinkach tak, aby każdy mógł spokojnie każdą część pochłonąć, przetrawić i wydalić. Postaram się utrzymać formę książkową, czyli następujących po sobie spójnych faktów, które jedne wynikaja z drugich. Piszę jednak to z "biegu", nie edytuję i nie poprawiam treści, które już wyszły spod mojej ręki. Spodziewać się należy więc dużej ilości błędów ortograficznych, interpunkcjnych itp. Istotna jest dla mnie treść przekazu i "CEL" jaki on ma wywołć, a nie forma tegoż przekazu; "nieważny jest posłaniec a przesłanie, które niesie".
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
