Jak już się skapowałeś czytelniku, mam w poważaniu pisownię, tradycyjną formę przekazu i podążanie nurtem głównym. Moim celem głównym jest być wiecznie szczęśliwym prosiem, i dąże do niego z uporem żuczka gnojniczka. Stworzenie, kontynuowanie i upieranie się, że to co piszę to prawda to jego część, ale samo w sobie jest tylko jednym z pomniejszych celów składających się na Boską czynność. Popełniłem tu herezję i stąd mnie czeka piekiełko, ale wszystko co tworzymy jest naszym dziełem czyli ideą, tezą. " Matka to imię Boga w oczach dziecka". Całkiem trafny cytat ze starego już filmu. Teraz będę objaśniał moje pokrętne teorie, gotujesz obiad. Czyli coś tworzysz. Patrząc z perspektywy Bóg, kreator, twórca jesteś Bogiem. Co prawda potrawy jedynie, ale od czegoś trzeba zacząć. Zostawiając to samo jedzenie na patelni załóżmy na 3 dni, tworzymy już wszechświat dla mikroorganizmów. Wow, wszechświat, to już coś. I taki jednokomórkowiec wynikiem twego zaniedbania jest Ci winny pokłon i pomnik. Jesteś kreatorem. Jak to wszystko ma się do celu głównego, ano ma się. Ustalając takowy (cel) kładziesz podwaliny dla stworzenia alternatywnej rzeczywistości, w której twoja myśl jest iskrą, a działanie bezyną. Alternatywna rzeczywistość, znowu nie po naszemu. Kiedy wpadnie Ci pomysł do łba, zaczynasz go układać w uporządkowane myśli. Myśl stwarza pożądanie osiągnięcia tego, co jest istotą tej myśli, o ile myśl i jej pożądanie nie kłóci się z innymi zasadami moralnymi, osobistymi i społecznymi. Stworzony myślotwór żyje, działa, jest. Dlatego warto nie skupiać się na negatywnych myślach, stworzysz i ciężko potem uśmiercić. Tworzymy więc obraz wirtualny-myślowy naszego celu. Żeby to ogarnąć najprościej zajechać przykładem. Będę uprawiał regularnie sport, egoistycznie, ale na moje potrzeby luz. I teraz pierwsze i pewnie ostatnie ćwiczenie, karteczka, długopisik, ochota. Cel mamy ( ja długo tylko do tego dochodziłem) i sobie piszemy w rubryczce: gdzie aktualnie jestem ( kanapa, chips, TV) w drugiej co najmniejszego mogę zrobić, żeby zbliżyć się do celu głównego, i w trzecim czym jest ten cel. Czyli, wiem gdzie jestem, wiem co powinienem i wiem dlaczego jeszcze mnie tam nie ma. Jak zrozumiałeś sens, to jesteś bliżej niż myślisz, ale dalej niż byś chciał. Jeśli obierzesz za cel bycie szczęśliwym, co ja uważam za wystarczający chociażby dlatego, że jest przeciwstawieniem do podejścia kościoła katolickiego, żeby moglo mnie to uszczęśliwić. Możesz przystąpić do urzeczywistnienia. No cele główne mogą być i powinny być różne. Czyli od dłuższego przyrodzenia, poprzez million dolców jesteśmy w domu. Cel jest, motywacja powinna być, skoro to cel życia. Realizacja. Zacznę od razu.
Głupi jesteś jak myślisz, że to takie proste. Uporałeś się z nałogami, myślisz że grzechy to tylko grzeszni, masz cel i motywację. Huja, jak zwykł krzyczeć mój 2 letni brat widząc " Ben hura ". Świadomość i podświadomość. Zakładam, że wiesz o czym piszę i tylko napomknę, świadomie skupiasz się nad problemem, nieświadomie wałkujesz go aż się zakończy. I najprościej tłumacząc jeśli uda Ci się świadomie przekonać podświadomość że to słońce, to księżyc, jesteś w domu. Nie mówię tu żeby sobie kit wciskać, ale dla wielu z nas to jest kit. Jak kurka wytłumaczyć sobie, że mogę znieść jajko jak wiem że nie mogę. I tu pułapeczka brzmi, postaw sobie taki cel żeby świadomość była w stanie przekonać podświadomość, że to co twierdzisz to prawda. Pojęcie prawdy już kilkulatek zna, więc dorosły, ambitny sobie poradzi z tym zagadnieniem. Abstrahując od faktu, że człowiek ( również zwierzę) potrafi sobie wmówić, przekonać innych i obstawać przy swoich absurdalnych racjach, w zasadzie każdy potrzebuje poparcia w faktach jakie jest w stanie przyswoić. Czyli ziemia jest okrągła, fakt który przekona każdego... Ta, ale że stoi na żółwiach, słoniach i jest dyskiem, trafi do części. I wracamy do stwierdzenia, że wszyscy mają rację. Musisz cel oprzeć na przekonaniu, fundamencie, że tak jest. Obierając cel, million dolców... Żyjesz w mieście, gdzie średnia to wino na głowę i paczka petów, wierzysz że tylko inwestycja w totka zmieni twój los., jesteś pogrzebany w pułapce podświadomości i świadomości jednocześnie. Obierając cel/ plan na chęci już poszedłeś o krok dalej, ale dalej nie za daleko. Oprócz bezwzględnej, nieomylnej świadomości że wiesz co robisz i żądasz tego co potrzebujesz, wiedzieć musisz z jakich narzędzi musisz skorzystać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz