wtorek, 23 września 2014

Co przeszkadza w określeniu celu głównego część 1?

Jak wcześniej wspomniałem CEL jest nadrzędnym czynnikiem determinującym osiągnięcie sukcesu w biznesie czy życiu. Jednak zanim przejdziemy do formowania osobistego / biznesowego celu najpierw musimy zająć się czymś niezwykle ważnym, co każda książka na temat rozwoju osobistego w zasadzie pomija, a są nim nałogi.

Ja, jako osoba oględnie mówiac mająca w historii niejeden z takich, wiem jak destrukcyjne i pochłaniające czas one są. Znam wielu ludzi biznesu małego i dużego, którzy cierpią na conajmniej jeden z powyższych a mimo to osiżgają sukcesy. Pytając jednak każdego z nich co by zmienił w swoim życiu osobistym czy biznesowym, w zasadzie każdy wymienia tu "rzuciłbym to świństwo". Mówiąc o nałogach większość pomyśli o alkoholu, narkotykach czy papierosach pomijając takie jak: kawa, leki przeciwbólowe, sex czy ... sport, jedzenie albo praca. No i tu większość z was popuka się w głowę: "co za debil" ale jeśli przyjrzycie się strukturze uzależnienień, odkryjecie, że tego typu zachowania noszą te same znamiona co "klasyczne" uzależnienia i prowadzą do podobnych efektów. Nie będę się rozpisywał na temat nadużywania alkoholu,narkotyków czy papierosów, bo na ten temat powstało dużo opracowań i w miare zainteresowania można też zapisać się do odpowiedniego kółka wzajemnej adoracji (również internetowo) ale skupię się po krótce na pozostałych, które są nieuznawane przez wielu za problem i są ogólnie akceptowane społecznie i wręcz kultywowane.

1.Kawa - najpopularniejszy ogólnie uwielbiany nałóg, który w zasadzie nie powoduje żadnej szkody osobistej czy społecznej. Zaobserwujcie jednak osobę, która zaczyna dzień od kawy, wypija ich kilka w ciągu dnia i nagle w domu czy biurze jej zabraknie. Pot, nerwica, drżenie rąk , bez kija nie podchodź, i są to klasyczne objawy odstawienia. Miałem okazję tak wiele razy obserwować to nieszkodliwe uzależnienie w praktyce. I jaki mamy efekt? Brak jakiejkolwiek efektywności pracy, walka z otoczeniem , kłótnie ... oczywiście do mometu zaspokojenia nałogu, dokładnie te same symptomy towarzyszące palaczowi, narkomanowi czy alkoholikowi na głodzie.

2.Leki przeciwbólowe - większość z nas pochłania je jak tiktaki np na rozrzedzenie krwi czy drobne dolegliwości bólowe, które dałoby się zwalczyć na przykład odrobiną ruchu. Szybko niezauważając nawet stajemy się niewolnikami nawyku stałego go przyjmowania. Uzależnienie to należy traktować na równi z narkomanią, gdyż jest to jej odmiana i ma ten sam cel co klasyczna jej odmiana. Zwracam sie do ciebie czytelniku abyś przeczytał odpowiednią książkę tematyczną, jeśli nie jesteś przewlekle, naprawdę chory a przyjmujesz conajmniej 1 porcję takowych tabletek dziennie.

3.Sex - hmm co w tym złego, no na pierwszy rzut oka dla każdego mena dużo sexu będzie raczej powodem do dumy niż do zastanawiania się nad destrukcyjnym wpływem tego nalogu, co do kobiety będzie troszkę gorzej z akceptacją społeczną takiego zachowania, chociaż czasy się zmieniaję. Musimy pamiętać, że sex jest jednym z najsilniejszych czynników stymulującym człowieka do działania i jeśli osoba nie potrafi panować nad swoimi pociągami oraz kierunkować energię sexualna na odpowiednie tory- katastrofa osobista szybko gotowa, co pociągnie za sobą niuchronnie upadek finansowy, pomijając już moralny. Oczywiście patologiczne zachowanie w tym rejonie nie dotyczą tylko młodych Yuppie ale również ludzi będących w stałych związkach. Porada z mojej strony: jeśli nie potrafisz poradzić sobie z tym problemem lub nie wychodzi ci transformowanie nadmiaru takiej energii w bardziej pożyteczny sposób - szukaj grup wsparcia, są - można poszukać w necie.

4.Sport - pamiętaj, wszystko w nadmiarze szkodzi i tyczy się to również sportu. Jeśli np codziennie rano biegasz i wyrobiłeś sobie tak zwany " dobry nawyk" to super. Problem polega jednak na tym, że istotą rozwoju (wzrostu) w sporcie jest destrukcja (tak) włókien mięśniowych, a dopiero pożądany efekt następuje po pełnej regeneracji uszkodzonych tkanek. Jeśli jesteś młodą osobą, do okolo 25 roku życia, twoja regeneracja następuje bardzo szybko, jeśli jednak jesteś starszy, ten proces stopniowo się spowalnia. I tu większość ludzi popełnia zasadniczy błąd: przystępuje do ponownych ćwiczeń zanim efekt ostanich został przez organizm zregenerowany. Oczywiście jeśli biegasz codziennie, od załóżmy roku, nie będziesz już odczuwał efektów wczorajszego treningu, a twoje mięśnie są silne i nie niszczą się. Ale jeśli z różnego powodu czujesz efekty poprzedniego dnia .. odpuść sobie i pozwól na pełną regenerację. Organizm sportowca jest często bardziej wyniszczony przez mordercze trening niż niejednego pijaka czy palacza. Wiem, bo zawodowo z takimi ludźmi do czynienia też miałem. Nie ufaj jeśli ci trener mówi: jak masz zakwasy to jak potrenujesz odrazu na drugi dzień, to zakwasy znikną. Jest w tym odrobina prawdy ale tylko pozornie. Jeśli chcesz zlikwidować zakwasy na przykład po siłowni to dobrym rozwiązaniem jest na przykład  basen, ale nie w formie intensywnego treningu ale czysto rekreacyjnie, bez przesady. Ponownie odsyłam do specjalistcznych książek w tematyce sport i regeneracja.

5.Jedzenie - czy raczej objadanie się lub też niewłaściwe odżywianie się. Jest obok sexu jedną z przyjemniejszych czynności jakie na nas czekają w życiu. Jednak mało kto pamięta już jak to się robi. Wiadomo, że jeśli będziesz siedział 15h na dobę przed TV lub kompem, a istotę twojego pożywienia będą stanowić słodycze na przemian z chipsami, fast foodami oraz gotowymi daniami z mikrofali, możesz śmiało zamawiać miejsce na cmentarzu. Okazuje się, że większość z nas może nie spędza dnia w ten sposób, ale wpadamy w inne pułapki powiązane z jedzeniem. Reklama, która nas przymusza żeby wstąpić na śniadanie w znanej sieci, potem na królewską kanapkę w drugiej, a zakończyć kolacją na szybko w trzeciej sprawia, że nie będąc głodnymi łakniemy niezdrowych rzeczy, które tak atrakcyjnie wyglądają w gazecie tv czy internecie. I tu też wyrabiamy sobie złe nawyki żywieniowe, które stają się nałogami. Opanuj się czytelniku i odpuść sobie fastfoody , słodycze i słone przekąski. Wywal wszystkie dania do mikrofali i zaraz za nimi mikrofalę!! Dowiedz się co służy twojej osobie i trzymaj się tego..łatwo powiedzieć trudniej zrobić.. powie co drugi czytelnik.. to prawda ale warto próbować zmienić się na lepsze.
W podpunkcie tym warto wspomnieć jeszcze o napojach, które są prawdzwą plagą; gdy idę ulicą i widzę jak matka daje 2-3 latkowi cole do picia, to mam ochotę ubić na miejscu. Ludzie opamiętajcie się, napoje słodzone oraz tak zwane light ze słodzikami syntetycznymi to coś, co powoduje, że zamiast się nawodnić, tak naprawdę się odwadniamy, przeładowujemy organizm cukrem oraz dostarczamy organizmowi substancje chemiczne, które są trujące i w najlepszej sytuacji organizm je wydali a przy dużym nakładzie energetycznym ale często też je magazynuje. Napoje, które są nam niezbędne do życia to .. woda. TYLE. Cała reszta to fanaberia. Powróćmy tu do napojów typu bezcukrowe albo light. Pijąc przez zalóżmy rok czasu normalną colę (niezależnie jakiej marki, to ta sama trucizna) nagle przezucamy sie na light bo nam tu i tam cos uroslo i co sie dzieje. Nagle się okazuje, że jak wypijaliśmy 1,5l coli zwykłej dziennie, tocoli light pijemy 3l dziennie, hmm a dlaczego? – proste: organizm kojarzy smak ale brakuje mu składnika: cukru, stąd rośnie podwyższony popyt organizmu na ten napój, który on kojarzy z dużym dostarczaniem cukru. No i dostarczamy do organizmu 3l nieużytecznego zlepku chemikalii, które prócz smaku dają nam zachwianie gospodarki cukrowo hormonalnej organizmu. Substancje zastępujące cukier czyli np sorbitol, aspartam itp zostały dawno temu uznane za rakotwórcze; jak widać jednak nie przeszkadza to w ich stosowaniu na masową skalę. Reasumujac: jedz zdrowo , pij przede wszystkim wodę i samodzielnie wyciskane soki, gotuj w domu ale nie mówię tu o podgrzewaniu dań. Gotuj od podstaw, czytaj etykiety i omijaj szeroki łukiem dodatki smakowe, zapachowe itp.

6.Praca - a raczej pracoholizm, to ciekawy nalóg, który jest wręcz wynoszony na piedestały przez społeczeństwo. Co prawda jest on przeciwieństem jednego z grzechów głównych czyli lenistwa, ale jest równie destrukcyjny.  Korporacje na przyklad "hodują" sobie całe legiony pracoholików – niewolników, którzy poświęcają 100% swojej uwagi firmie-matce pomijając jakikolwiek inny aspekt życia. Nie wspominając już o osobistym. Oczywiście osoby typu Yuppie są wręcz podziwiane zaraz koło księdza i policjanta :) bo mają wysoki status społeczny i finansowy ale mało kto zauważa, że są to osoby w zasadzie funkcjonujące w innej rzeczywistości. Praca staje się nie tylko celem ale drogą i spełnieniem, nawet pozornie socjalne życie kręci się wokół niej z współpracownikami z tejże oraz zazwyczaj w miejscu ogólnie uznanym przez ten zamknięty już krąg za jedyny odpowiedni. Kiedy nagle osoba taka zostaje "zredukowana" nie potrafi sobie poradzić z rzeczywistościa i popada w depresję lub np inne dostępne nałogi. Osoby prowadzące prywatne działalności często popadają w pracoholizm -nie wiedząc nawet kiedy -i w imię rzeczy ważnych (rodzina, zdrowie) poświęcają się dorobieniu kilku złotych. Dzieciństwa swoich dzieci już nie odzyska; potem kiedy już się "dorobi" i za późno będzie już na wychowywanie dzieci, które w wyniku braku rodziców wychowały się na MTV i innych równie „edukacyjnych” i „rozwijających” programach. Zdrowie, które nadszarpnęła praca bez odpowiedniej ilości relaxu i odpoczynku da się może podreperować inwestując tę ilość pieniędzy jakie się wcześniej zarobiło niszcząc je na naprawe szkód, ale to chyba nie tędy droga.

Potraktuj nałogi jako barierę zaporową pomiędzy tobą a sukcesem w szerokim tego słowa znaczeniu. Jeśli nie jesteś sam w stanie określić czy jesteś ofiarą któregoś z powyższych zachowań, poproś kilka osób bliskich tobie oraz kilkoro ze znajomych, żeby zrobili Ci krótką ocenę typu: czy sądzisz, że za dużo palę, piję, nadużywam, pracuję itp i poproś o poparcie to jakimiś faktami. Kiedy na przykład kolega Cię pyta: a pamiętasz na tej imprezie jak biegałeś w samych slipach po hotelu za jakąś boguducha winna przerażoną niewiastą ...a ty odpowiadasz: nie, nie pamiętam.  I już mamy odpowiedź na jedno z pytań ;)

Zanim zaczniesz określać CEL główny, powinieneś określić cele pomniejsze i na pewno jednym z nich będzie pozbycie się nałogu, który trawi twoją duszę i ciało. Pamiętaj, nie mówię tu o drastycznym zerwaniu z używaniem tego, co nadużywasz (oczywiście narkotyki  i środki przeciwbólowe radzę rzucić w całości lecz nie od razu) a mówie o kontroli tej używki i samokontroli osobistej. Nie ma nic złego w 2-3 kawach dziennie do momenu kiedy potrafisz sobie zrobić weekend bez kawy kiedy nie potrzebujesz stymulatorów, bo masz czas relaxu, wolny od pracy. Nie mówię tu też o okazyjnym piwku czy kieliszku raz na jakiś czas -o ile nie jest to nawyk zaczynania i kończenia dnia takowym. Co do papierosów mam negatywne podejście z racji tego, że nie widzę w nich jakiejkolwiek korzyści, ponieważ zapotrzebowani na jego glówny składnik zostało sztucznie wyryte w potrzebach naszego organizmu i używanie ich tylko do uzupełniania tego sztucznego czynnika prowadzi. Pamiętajmy również, że nasze nałogi są podsycane przez m.in reklamę i oprócz czynników fizycznie uzależniających są nam wpajane wręcz od maleńkości czynniki psychiczne, z którymi walka jest znacznie trudniejsza. Pojawiły się przepisy narzucające na firmy rzadzace naszymi nałogami, które doprowadziły do powstania organizacji "anty" alkoholowych, nikotynowych itp ale coś mało o nich słychac. Np w angielskiej tv pojawiają się spoty reklamowe o rzucaniu alkoholu oraz w zasadzie  w każdym pubie znajdziesz ulotki jak poradzić sobie z nadużywaniem. Polska pod tym względem jest dalego w tyle więc jesteśmy swobodnie wystawieni na niebezpieczeństwa reklam i potrzeba nam silnej woli żeby walczyć z pokusami. Muszisz niestety uzbroić się w cierpliwość i silną wolę w nierównej walce o ile któryś z nałogów stanowi twój problem. Postaw sobie jasny określony w czasie cel: pierwszy aby zlikwidować władze nad twoim życiem jaką posiada szkodliwy nawyk. ZREALIZUJ GO, a będziesz gotowy aby poradzić sobie z kolejnymi przeszkodami jakie musisz zwalczyć w sobie aby móc pójść dalej w kierunku rozwoju osobistego a co za tym idzie będziesz gotowy do określenia CELU GŁÓWNEGO.

W kolejnej części "7 grzechów głównych na drodze do sukcesu". Zapraszam do lektury i czekam na pierwsze komentarze dla pierwszych 5 osób oferuję 20% rabatu w moim sklepie internetowym.
http://www.23fashion.pl/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz